Motywator Redknapp po raz kolejny dał popis swoich umiejętności przekonania piłkarzy do walki od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. W momencie, w którym ważą się losy utrzymania przez Queens Park Rangers bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii poczciwemu menedżerowi zachciało się powiedzieć, że chciałby pozostać na Loftus Road, nawet jeśli ekipa "The Hoops" opuści szeregi Premier League!
Jakiż brak jakiegokolwiek wyczucia trzeba posiadać, by przed najważniejszymi meczami w lidze twierdzić, że będzie się chciało prowadzić drużynę nawet jeśli ta nie wystąpi w przyszłym sezonie w angielskiej Premier League? Skąd ci biedni piłkarze Queens Park Rangers, których złośliwy los nazywany Tonym Fernandesem, pokarał pracą z Harrym Redknappem, mają czerpać inspirację do walki, skoro sam menedżer ich klubu otwarcie nie wyklucza już tego, że "The Hoops" z ligą mogą się pożegnać?
Może i jestem dziwny, może czuję dziwny wstręt do Redknappa, który przesłania mi całkowicie oczy i każdą jego wypowiedź przekręcam na swój własny sposób po to tylko, by jeszcze bardziej zgnoić trenerską poczciwinę i zmieszać z błotem jego niepokalane myślą lico, ale czy w miarę inteligentny trener ekipy walczącej o utrzymanie na pytanie dziennikarza "Czy będzie pan pracował w zespole, nawet gdy ten spadnie z ligi?", nie powinien odpowiedzieć: "Jakie spadnie? Przecież ja będę tu pracował w Premier League, bo się utrzymamy!"? A gdyby dziennikarz kontynuował: "Utrzymacie? Przecież zajmujecie ostatnie miejsce. Proszę powiedzieć, czy chce pan prowadzić drużynę w Championship?", w miarę inteligentny menedżer musi zareagować: "Wierzę w tych chłopaków i nie dopuszczam do siebie myśli o spadku. To świetny zespół, utrzymamy się w lidze". Co tymczasem odpowiedział Harry R.? "To wszystko zależy od prezesa. Jeśli będzie chciał, żebym odszedł, pogodzę się z tym. Nie będzie to dla mnie problemem".
Do tej pory pamiętam, jak Redknapp, siedząc jeszcze swym zacnym tyłkiem na ławce trenerskiej Tottenhamu, w sezonie 2010/11, gdy zawodnikom Spurs ewidentnie nie szło, pokusił się o stwierdzenie, że ten sezon był tak bardzo wyczerpujący (Premier League plus Liga Mistrzów), że piąte miejsce będzie i tak świetnym osiągnięciem dla Tottenhamu. I jak tu lubić takiego człowieka?



0 komentarze:
Prześlij komentarz