Na White Hart Lane Niemców przyjmują obecnie z otwartymi ramionami. Wcześniej Steffen Freund czy Jurgen Klinsmann, a dziś Lewis Holtby pozwolili kibicom popularnych "Kogutów" zaprzyjaźnić się z przedstawicielami tego kraju. Kilkadziesiąt lat wcześniej atmosfera ta nie była jednak aż tak przyjemna. Szczególnie w 1935 roku, kiedy to reprezentacja Niemiec, właśnie na obiekcie Spurs, postanowiła rozegrać towarzyskie spotkanie z reprezentacją Anglii.
Na początku odrobinę rysu historycznego: w 1935 roku Adolf Hitler posiadał już pełnię władzy w Niemczech, pogłębiając nazyfikację struktur państwowych oraz totalitarną kontrolę nad obywatelami. Europa jednak, na razie bez większej obawy, przyglądała się kolejnym ruchom niemieckiego dyktatora nie sądząc nawet, że tak dalece posunięta bierność, kilka lat później, może się dla wielu niezwykle źle skończyć.
W wymienionym już wyżej 1935 roku swastyka zawisła po raz pierwszy, i szczęśliwie ostatni, nad White Hart Lane - angielskim stadionem piłkarskim, na co dzień areną zmagań zawodników Tottenhamu Hotspur. Był 4 grudnia - termin spotkania reprezentacyjnego między Anglikami i Niemcami. Dzień wcześniej ze światem niespodziewanie pożegnała się księżniczka Wiktoria i dlatego też wszystkie flagi, włącznie z tą niemiecką, opuszczono do połowy masztów. Zapytać można, kto wpadł na ten diabelski pomysł, by spotkanie pomiędzy Anglią a nazistowskimi Niemcami rozgrywać na stadionie drużyny, która już w tamtych czasach znana była, jako "żydowski klub", głównie z powodu żydowskiej społeczności zamieszkującej północny Londyn. Dodatkowo sporo piłkarzy Tottenhamu Hotspur było pochodzenia żydowskiego, co tylko dodawało pikanterii temu meczowi.
Gdy kilka miesięcy wcześniej ogłoszono, że towarzyskie spotkanie w piłkę nożną między tymi krajami zostanie rozegrane właśnie na White Hart Lane w prasie oraz radio rozgorzała ostra debata na ten temat. Opinia publiczna otwarcie krytykowała ów wybór przekonując, że piłkarski spektakl może przerodzić się w teatr niemieckiej propagandy. Wielu przedstawicieli angielskiego rządu również nie zgadzało się na to, by mecz rozgrywał się w północnym Londynie, szczególnie gdy wzięto pod uwagę fakt sporego wzrostu zainteresowania faszyzmem w Niemczech oraz Włoszech. Żadnej decyzji o odwołaniu spotkania pomimo to nie podjęto.
W miesiącach poprzedzających spotkanie w okolicach White Hart Lane miało miejsce wiele protestów organizowanych głównie przez Żydów, którzy nie chcieli dopuścić do rozegrania meczu. Fala sprzeciwu wzrosła dodatkowo, gdy do Anglii doszła informacja o tym, jakoby jeden z polskich żydów został zamordowany przez nazistów podczas towarzyskiego spotkania Polaków z Niemcami.
Lata trzydzieste dwudziestego wieku przyniosły ogromne zainteresowanie piłką nożną, szczególnie w Anglii. Meczowi na White Hart Lane z wysokości trybun łącznie przyglądało się 60 tysięcy fanów, z czego aż 10 tysięcy z Niemiec. Tuż przed pierwszym gwizdkiem obok stadionu przeszedł marsz sprzeciwiający się rozegraniu spotkania, a jego przedstawiciele rozdawali fanom ulotki informujące o nazistowskich zapędach Niemców. W trakcie meczu, ani po jego zakończeniu, nie odnotowano jednak żadnego niebezpiecznego zajścia z udziałem kibiców obu reprezentacji.
Jedynym nieprzyjemnym akcentem był fakt wykonania przez niemieckich piłkarzy nazistowskiego pozdrowienia na chwilę przed rozpoczęciem spotkania. Było to jednak zaledwie preludium przed późniejszymi dziełami zniszczenia sportu dokonanymi przez Niemców ze słynnymi "Nazistowskimi Igrzyskami Olimpijskimi" z 1936 roku na czele. Warto przypomnieć także, że w 1938 roku, przed towarzyskim meczem Niemców z Anglikami w Berlinie, przyjezdni również zostali przekonani do wykonania nazistowskiego pozdrowienia. Co ciekawe, zrobić tego nie chciał jedynie Stan Cullis, piłkarz Wolverhampton. Był to zresztą jedyny powód, przez który zawodnik Wolves w tym spotkaniu nie wystąpił.





0 komentarze:
Prześlij komentarz