sobota, 2 lutego 2013
Okienko srokienko
Trochę czasu zajęło mi dojście do siebie po najnudniejszym Deadline Day na Wyspach Brytyjskich od wielu lat. Plotek i spekulacji, jak zwykle, było mnóstwo. Czystych hitów transferowych natomiast, jak na lekarstwo.
Szalał szczególnie Harry Redknapp, który ostatniego dnia okienka transferowego nienawidzi, jak diabeł święconej wody. Co ciekawe, poczciwy Anglik z powodu owej nienawiści i jednoczesnej niezwykle dużej aktywności tego dnia zyskał sobie nawet miano "Wheeler Dealer". I choć Redknapp rzuca fuckami na prawo i lewo, gdy jakikolwiek dziennikarz przypomni mu o tym przydomku, to i tak w każdym kolejnym mercato obecny szkoleniowiec Queens Park Rangers robi praktycznie wszystko, by nikt nie zapomniał o jego chęci załatwiania interesów na ostatnią chwilę.
Z przeprowadzką na Queens Park Rangers łączeni byli praktycznie wszyscy zawodnicy, którzy zmieniali przynależność klubową ostatniego dnia. Redknapp szczególnie w głowie zawrócił Peterowi Odemwingie, który bez zgody klubu wyruszył z West Midlands do Londynu, by związać się kontraktem z QPR, choć "The Baggies" nie doszli do porozumienia z "The Hoops" w sprawie wysokości kwoty transferu. Odemwingie na swojej decyzji wyszedł, jak Zabłocki na mydle, bo do Queens Park ostatecznie nie trafił, a na The Hawthorns nie potrzebują już nielojalnego zawodnika, przez co Nigeryjczyk trenuje obecnie z drużyną rezerw i raczej muraw Premier League w tym sezonie już nie powącha.
Równie ciekawy przebieg miało wypożyczenie na Loftus Road Androsa Townsenda z Tottenhamu Hotspur. Skrzydłowy już przed południem dowiedział się, że ma przez najbliższe pół roku grać w QPR, dlatego też czym prędzej wsiadł w samochód i ruszył do zachodniej części miasta, by sfinalizować transakcję. W trakcie podróży otrzymał jednak telefon od samego Redknappa informujący go o tym, że wypożyczenie zostaje wstrzymane. Townsend pokornie wrócił więc na White Hart Lane, by na godzinę przed zamknięciem okna dowiedzieć się, że jednak potrzebują go w walczącym o utrzymanie klubie.
Townsend nie jest jednak jedynym zawodnikiem Tottenhamu, który ostatniego dnia zimowego okienka transferowego zamienił Spurs na QPR. W tym samym kierunku podążył bowiem również Jermaine Jenas, a bliski przeprowadzki na Loftus Road był także David Bentley, jednak jego oczekiwania finansowe okazały się dla "The Hoops" za wysokie. Zastanawiające może być jedynie ogromne zainteresowanie Redknappa swoimi byłymi podopiecznymi, bo przecież ani Townsend, ani tym bardziej Jenas nie należeli do ulubieńców Redknappa za czasów jego pracy na White Hart Lane. Owszem, obecnie dla Redknappa są to "najlepsi piłkarze, którzy po prostu mieli pecha, bo grali w takim, a nie innym klubie", lecz i tak dziwić może decyzja menedżera QPR o ich sprowadzeniu na Loftus Road.
Jenas i Townsend to jednak nie jedyni byli podopieczni Redknappa, których 65-latek chciał ściągnąć na Loftus Road. Redknappowi marzył się bowiem także Peter Crouch, lecz tego do Londynu nie chcieli puścić działacze Stoke City. Z tego właśnie powodu jedyną nadzieją Queens Park Rangers na utrzymanie w lidze będzie Loic Remy - były napastnik Olympique Marsylia, który naiwnie uwierzył Redknappowi oraz Tony'emu Fernandesowi w to, że "The Hoops" są w stanie utrzymać byt w Premier League. Podobnie na całą sprawę zapatruje się Christopher Samba, który na Loftus Road uciekł przed dagestańskim rasizmem. W Londynie czekało go pewne miejsce w podstawowym składzie i tygodniówka w wysokości 100 tysięcy funtów, która może uczynić go najlepiej zarabiającym piłkarzem w historii Championship.
Tottenham w ostatnim dniu okienka transferowego czyścił szatnię z niepotrzebnego szrotu, wypożyczał młodzież i naiwnie liczył na to, że działacze Internacionalu sprzedadzą im Leandro Damiao za 13 mln funtów. To już kolejne okienko transferowe, w którym Tottenhamowi nie udaje się dopiąć hitu w ostatnich godzinach mercato. Latem Danielowi Levy'emu przeszkodziło FC Porto, które nie chciało się pozbyć Joao Moutinho. Tym razem prezesa Spurs przechytrzyli działacze Internacionalu.
Ten jednak przypadek trzeba rozpatrywać oddzielnie. Kwota transferowa, jaką Tottenham zaproponował Internacionalowi rozłożona byłaby bowiem na trzech współwłaścicieli praw do karty zawodniczej Damiao, z których każdy liczy na jak największy zarobek. Nic więc dziwnego, że przy takiej plątaninie praw do piłkarza 24 godziny mogą okazać się zbyt krótkim okresem czasu na dopięcie transferu na ostatni guzik. "Koguty" pozostały więc z kontuzjowanym Jermainem Defoe, nieskutecznym i przebywającym obecnie na Pucharze Narodów Afryki Emmanuelem Adebayorem oraz młodymi Jonathanem Obiką oraz Harrym Kane'em, którego Spurs ściągnęli z powrotem z wypożyczenia do Norwich. Mało kto wierzy jednak, że zawodnik, który wystąpił w aż pięciu spotkaniach w tym sezonie odmieni w diametralny sposób oblicze ataku londyńskiego klubu.
Najwięksi natomiast milczeli. Nie tylko w trakcie trwania Deadline Day, ale przez całe okienko transferowe. Na większe zakupy wybrał się jedynie Liverpool, który kupił Phillipe Coutinho oraz Daniela Sturridge'a. Manchester United nabył Wilfirieda Zahę, a Manchester City postanowił pozbyć się krnąbrnego Mario Balotellego. Czy można z tego wnioskować, że angielskie kluby są w końcu zadowolone z posiadanych przez siebie składów? Pewnie nie, bo każdemu klubowi dobrze robi napływ świeżej krwi, o czym w stycznie dobitnie przekonali się na opanowanym obecnie przez Francuzów St. James' Park, jednak brak jakiegokolwiek ciekawego transferu do Premier League nieco zdeprecjonował magię Deadline Day.
Dietmar Hamann zastanawiał się na swoim Twitterze, dlaczego okienko transferowe trwa cały miesiąc, skoro 90 procent transferów przeprowadzanych jest ostatniego dnia. Po części Niemiec ma rację. Każdy czeka bowiem na Deadline Day, by załapać się na jakąś promocję. Coraz częściej zdarza się jednak, że stylem Tottenhamu kluby wpadają we własne wnyki i zamiast świętować niezwykle udany transfer zostają z ręką w klozecie. Nie tylko bez napastnika, ale też, jak to wygląda na Loftus Road, bez większych szans na utrzymanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





0 komentarze:
Prześlij komentarz